Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Aspiryna dobra na wszystko

Już w momencie pojawienia się jej na rynku w 1897 r. aspirynę okrzyknięto cudownym lekiem na ból głowy, gorączkę i stany zapalne. Z czasem odkryto, że jej substancja czynna, czyli kwas acetylosalicylowy, skutecznie chroni przed zawałami, zwłaszcza osoby, które zawał na koncie już mają. Ostatnio do szeregu zadziwiających właściwości specyfiku dopisano kolejną, być może najważniejszą. Wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Oxford University wskazują, że codzienne przyjmowanie małych dawek aspiryny (81 mg) nie tylko znacząco zapobiega zachorowaniu na nowotwory, lecz także wyraźnie zwiększa szansę na wyzdrowienie, jeśli rak już się rozwinie...

Na ból, gorączkę i stany zapalne

Kwasu salicylowego nie wynalazł człowiek. Występuje on naturalnie w korze wierzby. Właściwości tej ostatniej opisywali już ponad 1500 lat p.n.e. (zachowały się zwoje z tego okresu) Egipcjanie. Nieco później jako skuteczny środek przeciwbólowy, przeciwgorączkowy i przeciwzapalny przepisywali ją m.in.: Hipokrates, Aulus Cornelius Celsus i Pliniusz Starszy. W latach 1828-1829 niemiecki profesor farmacji Johann Buchner i Francuz Pierre-Joseph Leroux wyizolowali z kory wierzby salicynę (glikozyd fenolowy będący połączeniem alkoholu salicylowego, czyli saligeniny, z glukozą). Dziesięć lat później Włoch Rafaelle Piria opracował metodę hydrolizy salicyny i utlenienia saligeniny do kwasu salicylowego. Od tego momentu ruszyły prace nad uzyskaniem stabilnej formy nadającej się do masowej produkcji.

Próby podejmowali m.in.: Charles Frederic Gerhardt (jako pierwszy otrzymał w 1853 r. kwas acetylosalicylowy, ale nie zdołał pozyskać go w czystej postaci ani rozwiązać jego struktury) i Heinrich von Gilm (w 1869 r. otrzymał acetylową pochodną kwasu salicylowego w formie krystalicznej), ale kwas acetylosalicylowy zsyntetyzował dopiero w 1897 r. niemiecki chemik z firmy Friedrich Bayer & Co., Feliks Hoffman. Jako że był to pierwszy lek uzyskany w sposób syntetyczny, a nie wyizolowany z surowców występujących w przyrodzie, Hoffmana uznano za ojca przemysłu farmaceutycznego.

Nowy środek, który zaczęto sprzedawać pod nazwą handlową Aspirin (aspiryna), został szybko doceniony. Był jednym z najczęściej przepisywanych i najskuteczniejszych leków w okresie epidemii śmiercionośnej grypy hiszpanki, jaka szalała w całej Europie pod koniec I wojny światowej. Swą świetną reputację, w odniesieniu do różnych odmian przeziębień i infekcji wirusowych, zachował do dziś, i to pomimo pojawiających się co jakiś czas teorii spiskowych. Apiryna pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się leków – każdego roku na świecie spożywa się jej 40 tysięcy ton.

Przeciw skrzepom

Działanie przeciwzakrzepowe i przeciwmiażdżycowe aspiryny odkrył przypadkowo w 1948 r. dr Lawrence Craven z Kalifornii. Zauważył on, że u pacjentów, którym po operacji usunięcia migdałków zalecał żucie gumy zawierającej aspirynę, występują drobne krwawienia. Z tego faktu wydedukował, że aspiryna działa antyzakrzepowo, a skoro tak, to można by ją stosować jako środek zapobiegający zawałom serca i udarom. By sprawdzić swoje przypuszczenie, zalecił około 400 pacjentom przyjmowanie codziennie niewielkich jej dawek. Okazało się, że w grupie tej znacząco spadła śmiertelność z powodu chorób układu krążenia. Jednak establishment medyczny odkrycia nie potraktował poważnie, gdyż dr Craven nie przeprowadził naukowych badań, jakie wymagane są do potwierdzenia skuteczności każdego leku. Te podjęto dopiero w latach 70. Wykazały one, że aspiryna faktycznie działa antyzakrzepowo (hamuje zdolność płytek krwi do agregacji i tworzenia skrzepów), zmniejszając tym samym ryzyko wystąpienia zawału serca lub udaru, zwłaszcza u osób, które zawał serca już przeszły. Dziś aspirynę w niewielkich dawkach (81 mg dziennie) zaleca się powszechnie pacjentom po przebytych zawałach i tych, u których występuje podwyższone ryzyko chorób serca.

Przeciw nowotworom

W ostatnich latach aspiryna odsłoniła nowe możliwości. Z dużą pewnością można powiedzieć, że jest ona w stanie zapobiegać pewnym rodzajom nowotworów, a także spowalniać ich rozwój i ograniczać tworzenie się przerzutów. Pojawiające się do niedawna w prasie naukowej wyniki badań mówiły, że skuteczność zażywania aspiryny (81 mg dziennie) w celu ochrony przed rakiem płuc, przełyku, jelita grubego, prostaty, mózgu, pęcherza i nerek, jest wysoka, jeżeli przyjmuje się ją codziennie przez co najmniej osiem lat. Z kolei eksperyment naukowców z Leiden University of Medical Centre w Holandii, w ramach którego przebadano w okresie 10 lat 4,5 tysiąca chorych na raka jelita grubego, pokazał, że przyjmowanie 81 mg aspiryny przez co najmniej dziewięć miesięcy redukuje ryzyko zgonu nawet o jedną trzecią. Najnowszych danych w temacie dostarczyły badania przeprowadzone przez uczonych ze szpitala im. Johna Radcliffe’a i Oxford University, pracujących pod kierunkiem prof. Petera Rothwella. Zostały one przedstawione w prestiżowych periodykach medycznych The Lancet i The Lancet Oncology.

Po przeanalizowaniu danych pochodzących z ponad 50 eksperymentów, w których wzięło udział łącznie 77 tysięcy osób, naukowcy wykazali, że ochronne działanie aspiryny może wystąpić nie po ośmiu, ale już po trzech latach jej regularnego przyjmowania. Z kolei po pięciu latach codziennego zażywania 81 mg aspiryny ryzyko umieralności na różnego rodzaju nowotwory może się zmniejszyć nawet o 60 proc. Co więcej, wydaje się, że aspiryna zapobiega przerzutom nowotworów – w przypadku raka jelita grubego nawet o połowę.

Udało się nam pokazać, że aspiryna ma również działanie krótkoterminowe. W szczególności dowiedliśmy, że lek ten o 40-50 proc. zmniejsza ryzyko wystąpienia przerzutów. Jestem przekonany, że te odkrycia spowodują zmianę w standardach leczenia osób cierpiących na nowotwory – powiedział prof. Rothwell.

Oczywiście, zanim do tego będzie mogło dojść, potrzebne będą dalsze badania i kliniczne testy. Tym bardziej że naukowcy nie wiedzą, jakie mechanizmy stoją za wręcz cudownym działaniem aspiryny. Na razie przypuszczają, że kwas acetylosalicylowy albo utrudnia roznoszenie komórek rakowych po organizmie, albo pomaga w odbudowie zniszczonego przez nowotwory DNA, zmniejszając przez to ryzyko rozwoju choroby.

Póki co, prof. Rothwell, zachęcony wynikami badań, sam zaczął zażywać regularnie aspirynę. Twierdzi, że ryzyko objawów niepożądanych płynące z regularnego przyjmowania niewielkich dawek kwasu acetylosalicylowego (wystąpienie wewnętrznego krwawienia z przewodu pokarmowego, zwłaszcza w obrębie żołądka, nawet wtedy, gdy przyjmuje się aspirynę rozpuszczajacą się w jelitach) jest o wiele mniejsze od ryzyka śmierci na skutek chorób, którym aspiryna może skutecznie zapobiegać. Osobiście uczony nie zachęca nikogo do podejmowania terapii na własną rękę.

Marcin Nowak

(Fot.: Wikimedia Commons)