Szukaj
Polub nas!

oklahoma fot Pixabay(fot. Pixabay)Upadły stan

W mediach często pojawiają się dyskusje o tzw. „failed states”, czyli krajach, które znajdują się w stanie niemal całkowitego rozkładu i chylą się ku upadkowi. Przez pewien czas takim państwem była Somalia, a dziś w tym samym kierunku zmierza Wenezuela. Tymczasem w USA istnieją stany, które zaczynają zdradzać bardzo podobne tendencje. Najlepszym przykładem jest Oklahoma…

Kiedyś o Oklahomie pisano książki i kręcono filmy. Była to kraina roponośnych pól, obiecująca każdemu albo bogactwo, albo przynajmniej dostatnie życie. Dziś niemal wszędzie widoczne są wyraźne oznaki postępującego upadku. Na rogu dwóch głównych ulic w Oklahoma City często stoi kobieta, która zbiera pieniądze na wyposażenie szkolne dla swojej córki. Jednak pani ta nie jest ani bezdomna, ani bezrobotna. Po prostu nie jest w stanie ze swoich zarobków utrzymać rodziny. Cięcia w budżecie przeznaczonym na system oświaty są w Oklahomie tak drastyczne, iż niektóre szkoły działają tam tylko cztery dni w tygodniu, co stwarza ogromne problemy zarówno dla nauczycieli, jak i dla rodziców dzieci w wieku szkolnym.

Są jednak również inne oznaki postępującego upadku stanu. Mosty i wiadukty są w fatalnej kondycji. Gdy dochodzi do pożaru lasów, Oklahoma musi liczyć na pomoc strażaków z innych stanów, ponieważ rodzime siły, zredukowane przez cięcia budżetowe do absolutnego minimum, nie mogą same sobie z tego rodzaju problemami radzić.

Co jakiś czas w Oklahomie dochodzi do bulwersujących wydarzeń. W jednym z więzień częściowo sparaliżowany i chory psychicznie człowiek leżał na podłodze swojej celi przez trzy dni i wyraźnie cierpiał z powodu jakichś dolegliwości. Jednak strażnicy tylko go obserwowali, nie wzywając żadnej pomocy lekarskiej. Więzień ten zmarł. Przed kilkoma miesiącami odbyła się egzekucja, którą wykonano przy pomocy nigdy wcześniej nie stosowanych do tego celu chemikaliów, zakupionych w celach oszczędnościowych. Skazaniec wił się w konwulsjach przez kilka minut, zanim ostatecznie potwierdzono jego śmierć.

Wszystkie te zjawiska w sumie składają się na obraz stanu przeżywającego niezwykle poważny kryzys. Ze statystyk wynika, iż w Oklahomie doszło do największego w całym kraju obniżenia wydatków na oświatę publiczną. Stan ten „przoduje”, jeśli chodzi o liczbę uczniów wyrzucanych ze szkół za naruszenie dyscypliny. Co dwunasty mieszkaniec Oklahomy ma na swoim koncie co najmniej jeden wyrok za przestępstwo kryminalne, a liczba więźniów w placówkach karnych w stosunku do ogółu ludności jest największa wśród wszystkich stanów Unii.

Rosa Brooks z uczelni Georgetown University Law Center napisała niedawno esej o Oklahomie, w którym stwierdziła, iż stan staje się upadły z chwilą, gdy zerwany zostaje społeczny kontrakt między obywatelami i instytucjami publicznymi. Jej zdaniem taka sytuacja w Oklahomie już istnieje, gdyż władze straciły tam kontrolę nad przemocą i przestępczością i nie są w stanie zapewnić ludności bezpieczeństwa, rozwoju ekonomicznego oraz sprawiedliwej dystrybucji świadczeń socjalnych.

Ilustracją olbrzymich i niemożliwych do zrozumienia dysproporcji jest na przykład to, że nowy pracownik popularnej sieci stacji benzynowych QuikTrip zarabia w Oklahomie więcej niż nauczyciel z 10-letnim stażem pracy. Stan zajmuje dziś na liście zarobków nauczycielskich 49., czyli przedostatnie miejsce w Ameryce. Wydatki stanu na jednego ucznia spadły od 2008 roku o prawie 30 proc. Sytuacja jest tak fatalna, że indiańskie plemię Cherokee, które zaludnia spore połacie ziemi w centrum Oklahomy, a w przeszłości często było oszukiwane przez władze, zaoferowało stanowej oświacie pomoc finansową rzędu 5 milionów dolarów.

Ludzie odwiedzający takie miasta jak Oklahoma City i Tulsa nigdy żadnych problemów nie widzą. Po ulicach chodzą dobrze ubrani ludzie, którzy zaglądają do licznych restauracji, korzystają z pięknych parków i wydają się zadowoleni. Są to jednak coraz częściej tylko pozory. Narastających problemów prędzej czy później nie będzie można ukryć. Szef stanowych finansów, Preston Doerflinger, mówi bez ogródek, że Oklahoma balansuje na skraju totalnego krachu finansowego. Tymczasem konserwatywna gubernator Mary Fallin widzi rozwiązanie w modlitwie. Ogłosiła, że 13 października będzie „dniem modlitw za produkcję ropy naftowej”. Jednak szybko się z tego zamiaru wycofała, gdy ktoś jej wytknął, że jej proklamacja dotyczyła wyłącznie chrześcijan.

Nie ulega żadnej wątpliwości fakt, iż Oklahoma jest stanem niezwykle konserwatywnym. Donald Trump wygrał tam wybory prezydenckie wielką większością głosów, zapewne dlatego, iż wyborcy upatrywali w nim – i być może nadal upatrują – kogoś, kto będzie w stanie doprowadzić do jakiegoś renesansu czy też cudu ekonomicznego. Niestety nadzieje na coś takiego są płonne. Światowe ceny na ropę naftową oraz gaz ziemny utrzymują się na rekordowo niskim poziomie, a to oznacza, że mimo dynamicznego rozwoju wydobycia tego drugiego surowca w Oklahomie, uzdrowienie finansów pozostanie na razie dość odległą perspektywą.

Coraz częściej pojawiają się też oznaki tego, że z natury konserwatywny elektorat ma niektórych rzeczy serdecznie dość, np. systematycznego obniżania podatków w celach czysto politycznych i łatania dziur w budżecie przez ostre cięcia w wydatkach na cele socjalne. Oklahoma nie jest jedynym stanem USA, który znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej. W tej samej grupie są również: Kansas, Missisipi i Alabama, a finanse Illinois też pozostawiają wiele do życzenia. Jednak trudności, jakie stały się udziałem władz Oklahomy, nie mają sobie równych.

Andrzej Malak